RUMUNIA;
CIEKAWE MIEJSCA - CONSTANCA
Publiusz Owidiusz Naso, rzymski poeta z czasów panowania cesarza Augusta
MORZE
CZARNE...MORZE GOŚCINNE...,
I
CONSTANCA
Pewnego
popołudnia pod koniec sierpnia wspinałam się po spiralnych
schodkach na widokowy ganek minaretu przy Wielkim Meczecie, na
starówce Constancy. Gdy po chwili znalazłam się na ganku,
ocierając pot z czoła – było duszno i gorąco w tej swoistej
"klatce schodowej," z ciekawością pomieszaną z podziwem,
"łapiąc" oddech rozglądałam się, a raczej po prostu
gapiłam się na panoramiczny obraz. Było niezwykle, słonecznie i
błękitnie nad głową, ciekawie, z dużą ilością różnych
szczegółów na wysokości oczu i poniżej.
Widok z ganku widokowego minaretu przy Wielkim Meczecie Karola I na Starym Mieście Constancy na nabrzeże, basen portowy i stocznię
Secesja - styl zabudowy Starego Miasta Constancy
Wieże katolickiej katedry pw. św. Antoniego Padewskiego
Kopuły Prawosławnej Katedry pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła
Marina w Constancy
Morze Czarne, dachy Starówki i kopuły kościoła św. Michała
Symbol islamu
Widok na Plac Owidiusza z ganku minaretu
Spoglądałam na Stare
Miasto, jego uliczki i zabudowę z wyróżniającymi się obiektami
jak świątynie, na istniejący od głębokiej starożytności plac
Owidiusza, port wraz z jego urządzeniami, statkami przy nabrzeżu i
stocznią, na białą marinę, na bulwary nadmorskie i park.
Udało
mi się nie widzieć "nowej", socrealistycznej Constancy,
gdyż obrazy takiej zabudowy miałam w pamięci z własnego
dzieciństwa, z początku lat 60-tych XX stulecia, spędzonego w
krakowskiej Nowej Hucie; wypisz – wymaluj", okolice dawnego
Placu Centralnego, "stalinowskie" blokowiska z jezdniami i
torami tramwajowymi do huty im. Lenina w jedną i do starego Krakowa
w drugą stronę. ..."O Nowej to Hucie Piosenka..." Ale –
u nas "było i minęło" wstydliwie zasłonięte przez
"zieleń miejską" czyli parki i skwery, oraz "rozpychające
się" apartamentowce, a na obrzeżach Constancy wciąż nie brak
osiedli mieszkaniowych z lat 50-tych, 60-tych, 70-tych, takich samych
w każdym kraju byłego Układu Warszawskiego.
Z
ganku minaretu oglądałam więc dachy odrestaurowanych starych
kamienic, które jakimś cudem ocalały od bombardowań i wojennych
zniszczeń, a dziś, odświeżone, czarują swoim stylem secesyjnym,
bogatym w piękne zdobienia, z nutką Orientu. Patrzyłam na większe
i mniejsze, lśniące, złociste kopuły cerkwi i wieże kościołów,
wreszcie na basen portowy i morze połyskujące słońcem, miejscami
spienione, wspaniałe, gdzieś w oddali zlewające się z niebem...
Morze Czarne..., Morze Gościnne – Pontus Euxinus...
No
i co, od czego zacząć nie zwiedzanie, raczej oglądanie tego, co
zostawiła nam Historia, a w przypadku Constancy była ona długa i
burzliwa; ostatecznie miasto – stolica Dobrudży, leżała i leży
na styku kultur. Wystarczy wspomnieć, kto w tym mieście mieszkał i
mieszka nadal: Rumuni, Turcy, Tatarzy, Romowie, Rosjanie, Grecy,
Węgrzy, Żydzi, Ormianie, a nawet kilkudziesięciu Polaków.
Zaczynam,
jak zwykle, od początku.
Trwała
w najlepsze Wielka Kolonizacja grecka, tzn. okres w historii rozwoju
naszej cywilizacji, kiedy to ruchliwi Grecy, którym było za ciasno
w Grecji, przestało smakować wino i oliwa okazała się nie taka,
ziemia za mało urodzajna i jak długo można było się bić z
sąsiadami o byle co, złożyli ofiary swoim pobłażliwym bogom,
wsiedli na statki i popłynęli przed siebie, poszukiwać nowych ziem
do osadnictwa, innych kobiet, wina i przygód.
W
VIw. pne tacy ciekawscy z Miletu wylądowali na bardziej na północ
leżącym wybrzeżu Morza Gościnnego, prawie na krańcach ich
Ojkumene. Mitologia jest bardziej hojna w informacje o szczegółach
tej wyprawy. Otóż wiąże się ją z wyprawą po "złote runo"
do Kolchidy, krainy "naftą" płynącej i też nią
pachnącej, trochę tajemniczej, bo mglistej i nieco bagnistej. Przywódca
Greków, Jazon, nie okazał się wielkim bohaterem ani jako człowiek,
ani szczególnymi zdolnościami jako wojownik; za to rozkochał w
sobie królewnę Medeę, kapłankę trudniącą się czarami. Młoda
i podobno wielce urodziwa dama sama przyniosła Jazonowi "złote
runo". Grecy wsiedli na statek i odpłynęli, a z nimi Medea
jako małżonka przywódcy. O czym nie pomyślał Jazon, pomyślała
kapłanka bogini czarów. Popełniła paskudny czyn, aby przerazić
spodziewany pościg: zabiła swego młodszego brata i fragmenty jego
ciała, po kawałku wyrzucała za burtę. Tym sposobem Grecy
uratowali swą cenną skórę, a po wylądowaniu w wybranym
uprzednio miejscu założyli miasto i nazwali je Tomis, co oznacza
"kawałek". Może to bajka, a może nie do końca, może
coś jednak w tym jest...?
Miasto
rosło i bogaciło się przez następne stulecia. I oto pojawili się u
bram uzbrojeni po zęby barbarzyńcy, o których od dawna w Tomis
tylko słyszano, zwani Rzymianami. Okazali się oni legionistami
czyli wojownikami dalekiego władcy, zajmującego po kolei piękne
krainy Bałkanów i wraz z okolicą sięgającą po ujście rzeki
Dunaj wcielili Tomis w granice wielkiego Imperium. Bogactwa w postaci
wyrobów rękodzielniczych, podatki, także młodzi ludzie odpływali
teraz do Rzymu - stolicy świata, do skarbca cesarza Augusta.
Niebawem z rozkazu tego władcy poeta z Rzymu, Publiusz Owidiusz Naso
osiedlił się w Tomis, bez prawa powrotu do ojczystego, kipiącego
życiem i uciechami, Wiecznego Miasta, w 8r ne. Esteta i poeta,
cieszący się popularnością nagle znalazł się w "areszcie
domowym"; nie utracił ani majątku, ani nawet wolności lecz
został pozbawiony kontaktu z rodziną, przyjaciółmi i skazany na
dokonanie swego żywota gdzieś na końcu świata. Nie powiedziano mu
nawet z jakiego powodu. Dziś można tylko spekulować, że
przyczyna mogła tkwić w jego twórczości w oczach cesarza Augusta
i jego następcy, Tyberiusza, nazbyt beztroskiej, wesołej i frywolnej
lecz niezgodnej z polityką prospołeczną i prorodzinną obu
panujących. Ostatecznie wówczas było w Rzymie zbyt wielu
senatorów, rycerzy, urzędników, którzy powinni posiadać żony i
liczne rodziny świecąc przykładem niższym warstwom obywateli,
zasilających legiony w żołnierzy. Tymczasem Owidiusz był autorem
słynnej "Ars amandi" – "Sztuki kochania" i
wielu fraszek, lekkich i dowcipnych, a obaj cesarze z poczucia humoru
nie słynęli. Nieszczęsny poeta pisał odwołania od wyroku,
wiersze i pieśni pełne żalu i tęsknoty za ojczystym Miastem i
bliskimi; być może z tych powodów odszedł na zawsze w 18r ne. Jedna
z miejscowych legend głosi, że doczesne szczątki Owidiusza złożono
pod pomnikiem, dziełem XIXw. zaś wielki plac nazwano Placem Owidiusza.
Ok. II – IIIw. ne wzniesiono tu rodzaj "centrum
handlowo-usługowego", które istniało do VIIw ne. Zwiedzając
starodawną Constancę można obejrzeć rekonstrukcję tej budowli
złożoną z trzech kondygnacji, gdzie znajdowały się sklepy,
magazyny, kramy i warsztaty rękodzielników oraz zadziwiające
posadzki mozaikowe, dobrze zachowane. Podczas
prac wykopaliskowych odnaleziono mnóstwo przedmiotów codziennego
użytku i broni. W IV w. ne w okresie panowania Konstantyna Wielkiego
najważniejszą dzielnicę miasta nazwano Constantiana od imienia
siostry cesarskiej. Tomis
założone na półwyspie zawsze było ważnym portem morskim. Po
upadku Cesarstwa Rzymskiego dostało się pod panowanie Bizancjum.
Począwszy od XIVw. zaczęły się najazdy i wojny z Turkami
osmańskimi; miasto utraciło swoje znaczenie na kilkaset lat.
Pozostała niewielka osada biednych ludzi walczących o przetrwanie i żyjących wspomnieniami czasów świetności.
Przyszedł
XIXw, czas wojen krymskich, przegranych przez Rosję, z Anglią i
Francją oraz Turcją, którą wspomniane mocarstwa wsparły. Działania
wojenne toczone na lądzie i na Morzu Czarnym przyniosły mnóstwo
ofiar wśród walczących armii. Zwycięzcami okazały się państwa,
które miały nowocześniejszą broń, okręty wojenne i posługiwały
się telegrafem. Zacofana, słabo uprzemysłowiona, feudalna Rosja
przegrała. Sułtan postanowił reaktywować port w Tomis zwanym
odtąd Constantianą.
Miasto i port ze stocznią rozwijało się
nadzwyczaj szybko, odzyskując znaczenie. Równocześnie kształtowało
się państwo rumuńskie złożone z Mołdawii i Wołoszczyzny. W
1878r Dobrudża z Constancą przypadło królestwu Rumunii i dziś
miasto z rejonem stanowi jeden z najważniejszych ośrodków
przemysłowych, handlowych i turystycznych współczesnej Rumunii.
Wilczyca kapitolińska karmiąca Romulusa i Remusa
Idąc
gwarną ulicą w pobliżu pięknej rzeźby Wilczycy kapitolińskiej
karmiącej Bliźnięta, symbolu więzi ze starożytnym Imperium
Romanum, ujrzałam Muzeum Sztuki Ludowej, elegancki obiekt w stylu
secesji z "nutką" Orientu; tak zaczęłam spacer po
Starówce.
Muzeum Sztuki Ludowej w Constancy
Na główej ulicy Starego Miasta
Główna ulica StarówkiSzłam pośród restauracji pod parasolami, tysiąca
kawiarenek, sklepów i magazynów mody.
Synagoga (XIXw.)
Spoglądałam
na odświeżone kamienice z balkonami z ozdobną kamieniarką lub
obarierowaniem, na XIX-wieczną synagogę. Doszłam do rozległego
placu Owidiusza, centrum Starej Constancy.
Plac Owidiusza - centrum Constancy i starego Tomis
Plac Owidiusza
Muzeum Historii i Archeologii (XIXw.)
Starożytne osady w Dobrudży w pobliżu Tomis (Constanca)
Wspaniale prezentował się
się secesyjny gmach Muzeum Historii i Archeologii z końca XIXw
zdobny w różne detale architektoniczne, charakterystyczne dla tego
stylu. Zwiedzaniu ekspozycji Muzeum trzeba było poświęcić więcej
czasu by choć "rzucić" okiem na parę setek artefaktów z
okresu starożytności; na terenie Constancy istnieją bowiem dwa
stanowiska archeologiczne, skąd one pochodzą, a także inne relikty
z historii miasta i regionu.
Pomnik Publiusza Owidiusza Nasona (XIXw.) przed gmachem Muzeum
Przed gmachem Muzeum, na wysokim
postumencie, zdobny w poetyckie laury i napisy stoi pomnik Publiusza
Owidiusza Nasona, w rzymskiej todze. 
Stela z greckim napisem
Znalazłam także stele z żałobnymi historiami w języku greckim i
łacińskim, jedną z nich nawet przetłumaczono na język angielski.
Elegancki obiekt secesyjny z "odrobiną" Orientu
Starożytne "centrum handlowo-usługowe"(II/IIIw. ne) w Tomis (rekonstrukcja)
Wnętrze "hali" oraz prawdopodobnie wejście do sklepu lub warsztatu
Parę chwil poświęciłam na oglądanie mozaik podłogowych w
starożytnym" centrum handlowo-usługowym", amfor itp
przedmiotów.
Mozaika podłogowa
Amfory na oliwę i wino
Następnie udałam się do Wielkiego Meczetu Karola
I-go. Na dziedzińcu zobaczyłam otwarty Koran i zaglądnęłam do
wnętrza świątyni, której posadzka była pokryta dywanem ważącym
1080 kg zaś kopuły i ściany zdobiły motywy roślinne i
geometryczne charakterystyczne dla sztuki islamskiej.
Meczet Mahmuda II zwany Wielkim Meczetem
Ponieważ Meczet ten zbudował miejscowym muzułmanom król Karol I zwany jest też Meczetem Karola Wnętrze świątyni
Wnętrze meczetu
Otwarty Koran eksponowany na dziedzińcu meczetu
Potem oglądałam
panoramę z ganku widokowego minaretu odbicia obiektu w szybach pobliskich budynków.
Starożytne Tomis oglądane na stanowisku archeologicznym
Budynek mieszkalny w trakcie odnawiania w bocznej ulicy
Budynek - relikt starej Constancy
Zauważyłam,
że przy bocznych ulicach starówki wiele kamienic zachowało się
jeszcze z lat przed II wojną światową, a nawet wcześniejszych,
które - choć nieodremontowane zachowały swój dawny styl.
Doszłam
do katedry katolickiej pw. św. Antoniego Padewskiego; akurat
odbywała się msza św. w obrządku łacińskim 
Katolicka katedra pw. Św. Antoniego Padewskiego
Msza św. wieczorna
Świątynię
odbudowano w stylu neoromańskim, surowym, o wąskich oknach,
ceglanych ścianach, stropach, kolumnach, kaplicach i wieżach, z
rozetą, w I poł XXw
Sobór pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz widoczne ruiny starożytnego Tomis
W
pobliżu, przy tej samej ulicy, stała następna świątynia –
Prawosławna Katedra Świętych Apostołów Piotra i Pawła,
zbudowana w stylu grecko -
rzymskim w XXw, posiadająca cenne zabytki sakralne – piękny ikonostas, chór i freski. Otaczały ją drzewa parku z wspomnianym kompleksem archeologicznym.
Sąd ostateczny i wykonywanie kary
Grupa grzeszników - pijaków i eskortujący ją diabeł
Na zewnętrznym murze katedry, przy wejściu, widać freski przedstawiające
Sąd Ostateczny i różne grupy grzeszników eskortowanych
przez służbę piekielną czyli "bardzo ogoniastych i rogatych"
do Czyśćca i dalej, do Piekła. Prawie słychać, jak diabelstwo łupi
ze skóry skazańca, a ten się drze, biedaczysko. Innych
nieszczęśników się spycha i topi w ogniach piekielnych i w
smole... Ale
- na szczęście już widać Morze Czarne...
Budynek Akwarium przy Bulwarze Elżbiety
Oto pomnik pierwszej
rumuńskiej królowej, Elżbiety, uzdolnionej poetki, która nazywała
siebie Carmen Sylva.
Pomnik królowej Elżbiety, uzdolnionej zwanej Carmen Sylva
Elżbieta,
nieszczęśliwa z powodu utraty swej jedynej, ukochanej córki,
stworzyła sobie własny świat, w którym dominowały sztuki piękne
– malarstwo, poezja, muzyka i spotkania z artystami. Jej imię
nosi nadmorski bulwar w Constancy, Bulwar Elżbiety. Minęłam zamknięte Akwarium; wdychając morskie powietrze i nie spiesząc się, zmierzałam w stronę "etykietki" Constancy – pięknego, secesyjnego kasyna (z 1909r)
Morze Czarne
Secesyjne kasyno z 1909r
Wielka
szkoda, że taka budowla, niegdyś świetnie urządzona i luksusowo
wyposażona, gdzie tracono lub zdobywano majątki – zależnie od
szczęścia w grze w ruletkę, gdzie perlił się szampan, a na
niejednym damskim dekolcie lśniły brylanty – najlepsi przyjaciele
kobiet, gdzie słychać było śpiew i dżwięki muzyki już dawno,
bo po zakończonej wojnie opustoszała i niszczeje, trawiona przez
czas. Wokół kasyna jest taras, z którego można do woli spoglądać
na morze w barwach adekwatnych do pory doby.
Nadmorskie ptactwo
Fale morskie przy kamienistym brzegu
W tym temacie wypowiedział się niegdyś Ajwazowski,
malarz-marynista, ukazujący pejzaże morskie o każdej porze dnia i
nocy, przy obłokach i księżycu, przy spokojnej toni i podczas
sztormu, np obraz pt.,"Dziewiąta fala," który na
zawsze" wpisał" mi się w pamięć. Wszystkie jego obrazy
są bardzo prawdziwe i tak fantastyczne, jak Morze Czarne.
Latarnia morska Genueńczyków
Jeszcze
parę chwil przechadzki i ujrzałam genueńską Latarnię Morską z
1860r o wysokości 8m, białą altankę i park Nadmorski Bulwar Elżbiety
Nadmorski Bulwar Elżbiety
"Słońce już zaszło, wieczór był ciepły i cichy..."
Wieczorem, nad morzem, w Mamaji...
Magia wieczoru
Zapadł zmierzch; zapanowała cudowna cisza wieczoru nad morzem i światem; tylko w oddali migały światła,
ludzie odpoczywali, bawili się...
Widok na port Constancy
A
nazajutrz była plaża, woda zimna jak licho i zimny wiatr z pn-wsch,
więc niestety, kąpieli nie było. Ale był wspaniały spacer
brzegiem morza z Mamaji w pobliże Constancy i z powrotem.
Rozległe plaże Mamaji
...na plaży fajnie jest!
Nasi czterołapni przyjaciele też lubią kąpiel
Parasailing
Było
pięknie – błękitnie, złociście, z perlistymi grzywami fal
Morza Czarnego.
fot. Ewa Utracka Ewa Utracka